Styl życia bez logo
Katalog znalezionych hasełArchiwum
- Moje najwiÄksze skarby i opowieĹci prosto z mojego
- Mała krewetka kluczem do odnalezienia życia poza Ziemią
- Czy meteoryt z Marsa zawiera ślady dawnego życia?
- Odkrycie naukowców na Tytanie. To ślady życia?
- Wykryto molekuły niezbędne do powstania życia
- Prastara forma życia kryła się w Pacyfiku
- Krew jako dar życia.
- 10 faktów z życia ssaków
- Syntetyczne DNA powołane do życia
- Symulacje życia na Tytanie
- Na tropie życia w Orionie
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- odbijak.htw.pl
Moje najwiÄksze skarby i opowieĹci prosto z mojego
Dostarcza wszystkiego, czego potrzebuje nowoczesny człowiek. W sypialni, łazience, kuchni i gabinecie. W spoczynku i w ruchu; na pokładzie samolotu, w hotelowym pokoju. Codzienność 'by Muji' wypełniają brunatne zeszyty, zgrabne spinacze, eleganckie segregatory, przyjemne w dotyku pisaki, ołówki, kredki, jasne, optymistyczne ścierki kuchenne, serwety, obrusy, sitka, bawełniane kapcie, miękkie szlafroki unisex. Łatwe w obsłudze artykuły elektroniczne (np. kolumny składane z kartonu jak pudła), kosmetyki w ergonomicznych opakowaniach. Proste meble o uniwersalnym zastosowaniu. Mydło, szydło i powidło? Nie, bo we wciąż poszerzającej się ofercie panuje stylistyczny rygor. Co cechuje te produkty? Brak cech. To przedmioty anonimowe. Zero ozdób, żadnego wdzięczenia się, nadmiaru, ekscentryzmu, puszczania oka do klienta. Bo zasada Muji to 'no brand' - brak znakowania. Nawet ubrania (wyglądają, jakby pochodziły z lepszego supermarketu) nie mają metek z logo. Nazwa firmy zapisana w alfabecie łacińskim i japońskim widnieje na papierowej torbie i na tekturce z ceną. Choć zdaniem niektórych kulturoznawców brak logo sam w sobie staje się logo, jeszcze bardziej pretensjonalnym. Uniformizacja w swetrze bez metki nie różni się od tej w T-shircie z natrętnym hasłem marketingowym.

Dziś dla Muji projektują sławy, ale zgodnie z zasadą anonimowości nie ogłasza się ich nazwisk. O tym, że dane krzesło jest autorstwa brytyjskiego projektanta Jaspera Morrisona, a koszulę stworzył Yohji Yamamoto, krążą jedynie niepotwierdzone plotki puszczane w obieg przez 'poinformowanych' dziennikarzy. Wtóruje im Wikipedia. 'Stuprocentowa' zgoda panuje co do tego, że hitowy odtwarzacz CD zaprojektował Naoto Fukasawa - sprowadzony do niezbędnych elementów zapowiedział ostateczną redukcję odtwarzacza płyt kompaktowych do iPoda. 'Naszych projektantów łączy to, że z rzeczy destylują esencję' - mówi z dumą Shoji Ito, dyrektor teamu projektanckiego dla Europy.
To, co znajdzie się w ofercie konkretnego butiku, zależy od lokalnych selekcjonerów i narodowych gustów. Największe salony Muji w tokijskich dzielnicach Yurakucho, Namba i Platz mają ponad 3 tys. m kw. powierzchni. Niewielkie w porównaniu z nimi i dość ograniczone w ofercie polskie Muji ruszyło pod koniec marca w warszawskiej Arkadii.
Początki były skromne. W 1980 r. produkty żywieniowe firmy Muji pojawiły się w japońskiej sieci sklepów Seiyu odrzucone przez innych dostawców jako 'nieatrakcyjne' odpady: pogięte makarony, które zostają po odcięciu spaghetti, części grzybów shitake zazwyczaj lądujące w koszu. Od początku pakowane najtaniej i najprościej - w przezroczysty celofan, gładki brązowy papier. Skierowane do klienta wrażliwego, ale nieskorego do wydawania dużych pieniędzy. Dziś ideologia firmy wymaga, by surowce przetwarzane były wyłącznie w stopniu niezbędnym. 'Pozwalamy sobie na wygląd, który gdzie indziej nie spełniałby standardów' - głosi jedno z haseł PR-owych marki.
Pierwszy samodzielny market Muji otwarto w tokijskiej Aoyamie w 1983 r., niecałe dziesięć lat później działał już sklep w Londynie na kultowej handlowej ulicy Carnaby Street. Ekspansja firmy na globalny rynek w latach 90. zbiegła się z zachłyśnięciem się zachodniego świata wszystkim, co japońskie: grafiką, modą, mangą i anime. Superfunkcjonalne i oszczędne w formie gadżety i sprzęty spełniały zachodnie wyobrażenie o nowoczesnym stylu życia wielkomiejskich Japończyków zmuszonych do maksymalnego wykorzystania mikroskopijnej przestrzeni swoich mieszkań. 'Muji powstało jako reakcja i antyteza obsesji na temat statusu' - komentowała Allison Pyrath, dyrektorka angielskiego salonu. Kulturoznawcy ochrzcili firmę mianem 'postmaterialistycznej' lub 'supernormalnej'. 'Nasz klient nie jest fanem Louisa Vuittona' - przyznaje Massahi Inoue, dyrektor restauracji w odnowionym salonie Muji w Yurakucho.

W ofercie Muji jest wiele rozmaitych pudeł, koszy, kontenerów, składanych szaf, systemów szuflad, komód. Porządek, przydzielenie godnego miejsca codziennym przedmiotom - to ważne elementy praktyki zen. A zakusy Muji w kształtowaniu stylu życia w mikro- i makroskali sięgają niemal tak daleko jak ten odłam buddyzmu importowany z Chin. We flagowym sklepie w Yurakucho można kupić i trójkołowy rowerek dla dziecka, i zestawy 'apteczek' na wypadek trzęsienia ziemi. ('Spokój ducha, także w kwestii stylu, kosztuje około 30 funtów' - ironizowała pięć lat temu w swoim artykule na łamach 'Guardiana' Fiona Rattray). Wielbiciele marki mogą nawet spędzić z Muji weekend na jednym z trzech kempingów Muji Camp. Rodziny, które decydują się na tę opcję (w 2005 r. zapisanych było już 70 tys. członków organizacji), mogą między innymi wziąć udział w zajęciach z farbowania T-shirtów, nauczyć się wyrobu tradycyjnej pasty sojowej hanamame i pierożków, zasiąść do ceremonii parzenia herbaty. Na pomysł stworzenia sieci kempingów wpadli dwaj założyciele marki - Maso Kiuchi i Yutaka Yori, zapalony rybak i miłośnik japońskiej przyrody.
W Muji można też zamówić... dom. W przeliczeniu na funty kosztuje niedrogo - między 72 a 107 tys. Klient sam znajduje działkę pod budowę (może liczyć na pomoc firmy), a na wskazanym gruncie staje drewniana rama, którą okłada się płachtami galwanizowanej falistej blachy. W środku domu otwarty plan przecinają przesuwane ekrany. Wykonane z akrylu, a nie papieru, jak każe tradycja, bo dzieci wizytujące modelowy dom palcami dziurawiły delikatny papier.
Marka dba o przepływ idei między strategami i konsumentami. Każdy może wziąć udział w corocznym międzynarodowym konkursie Muji Award, byle chciał spojrzeć 'świeżym okiem' na rzeczy oczywiste. Przykład? Skarpety wydziergane na drutach przez czeskie babcie. Okazało się, że ich kąt - 90 stopni - nie przeszkadza. Przeciwnie - pozornie niewygodne skarpety dostosowują się do stóp. A żeby sprzedać swój koncept, wcale nie trzeba mieć specjalnych programów komputerowych. Zwykły szkic to często jedyny etap w powstawaniu projektów wewnątrz firmy. Chodzi o to, by uniknąć elementów wykończenia, które nie są konieczne.
Gazeta.pl - wysokieobcasy.pl