"Misie", ręce precz od CB!
Katalog znalezionych hasełArchiwum
- Moje najwiÄksze skarby i opowieĹci prosto z mojego
- Legalność zakupu i używania cb radia Uniden 510XL , 520 XL
- Jak są zasady używania CB radio w Polsce i krajach Unii Euro
- AT-920 antena CB 5/8L M5 bazowa Lemm
- Antena CB Lemm 5/8L typu MK-190
- Wtyk UHF-CB kątowy nakrecany na RG-58
- Antena CB klejona na szybę samochodu Model: BGU663B
- Antena CB Sirio GPE-27, 5/8, 650cm
- Nietypowa prośba policji do użytkowników CB radia
- Antena CB Sirio Performer 5000 RG58
- Antena CB Sirio Carbonium 27 black
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- lam.xlx.pl
Moje najwiÄksze skarby i opowieĹci prosto z mojego
Gorzej może być w przyszłości. Radia CB w samochodach zaczynają irytować policjantów. Mówią, że trzeba "doprecyzować przepisy", aby korzystanie z radia CB przez kierowcę podczas jazdy było traktowane tak samo, jak korzystanie z telefonu komórkowego. A przez trzymane w rękach komórki kierowcy nie mogą rozmawiać podczas jazdy, bo zabrania tego kodeks drogowy. Uzasadnienie, jak zawsze przy tego typu pomysłach: chodzi o poprawę bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Za "gruchę" w ręku
Wieść o mandatach wymierzanych "mobilkom", czyli kierowcom posiadającym w autach przenośne radiostacje, za rozmowy podczas prowadzenia auta, obiegła media w połowie kwietnia. Jeden z krakowskich portali internetowych pisał o "fali mandatów", jakie w ostatnim czasie otrzymują użytkownicy CB radia. Pod artykułem, w komentarzach, znaleźliśmy m.in. wpis internauty, który informuje, że jego kolega "na bramkach" w Krakowie zapłacił 300 zł, bo policjanci wypatrzyli go lornetką, "że trzymał w ręku gruchę".
Owa "grucha" to mikrofon radia CB, z przyciskiem do przełączania urządzenia z odbioru na nadawanie i odwrotnie. Podstawa wymierzenia mandatu była taka sama, jak przy karaniu za rozmowę przez trzymany przy uchu telefon komórkowy.
"Uwaga, suszą!"
W opinii wielu internautów szykanowanie szoferów posługujących się w trasie radiami CB to zemsta policjantów. Chodzi o to, że "mobilki", dzięki możliwości radiowego porozumiewania się na trasie, ostrzegają się wzajemnie przed "misiami", czyli policjantami kontrolującymi auta. To skuteczny "antyradar". Hasło "Misie" suszą na 111 słupku" jest dla każdego zradiofonizowanego kierowcy jasne i oznacza, że na drodze, w okolicach jej 111. słupka kilometrowego, stoi patrol policji i łapie przekraczających dozwoloną w tym miejscu prędkość na radar. Trzeba więc w tej okolicy zwolnić. Można też uprzedzająco zapytać "jak tam dróżka?" Jeśli w eterze padnie odpowiedź "czysto!", "mobilek" może bezkarnie "dać w rurę".
Ostrzeżenia dotyczą też "krokodyli", czyli funkcjonariuszy Inspekcji Transportu Drogowego. Między innymi dlatego prawie każda ciężarówka, dostawczak i wiele aut osobowych ma już w wyposażeniu CB. Urządzenie można kupić już za 300 złotych, czyli za równowartość jednego mandatu. Jeśli radio ma niewielką moc i tylko kilkukilometrowy zasięg, nie wymaga też żadnych specjalnych zezwoleń.
"Komórkowy" paragraf
Problem tkwi jednak w konstrukcji urządzeń. Można je, tak jak telefony komórkowe, podłączyć do głośników w kabinie auta, ale nawet wówczas nie można przez nie rozmawiać bez użycia ręki. Trzeba bowiem przełączać radiostację z trybu nadawania na odbiór, z odbioru na nadawanie itd. Do tego służy przycisk przy mikrofonie. Ową "gruchę" trzyma się więc w ręce. Kierowca w trakcie posługiwania się radiem CB kieruje tylko jedną, bo drugą obsługuje radiostację.
I właśnie tego czepiają się niektórzy policjanci. Wpadli na to, by karać CB-istów na podstawie "komórkowego" artykułu 45., ustęp 1., punkt 2. Prawa o ruchu drogowym, który zabrania korzystania podczas kierowania pojazdem "z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku".
- Chodzi o sens tego przepisu - mówił niedawno Mariusz Wasiak, inspektor z Komendy Głównej Policji, szeroko cytowany przez media.
- To rozprasza uwagę i powoduje oderwanie ręki od kierownicy. Nieważne, czy dotyczy to komórki czy CB. Dodatkowo, zgodnie z artykułem 3. Prawa o ruchu drogowym, na drodze należy zachować szczególną ostrożność i unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa.
Według oficera z KGP policjanci mają więc podstawy do wystawienia mandatu za korzystanie z CB.
Rozszerzać czy zawężać?
Ale nie wszyscy podzielają ten pogląd. - Gdyby tak interpretować ten przepis, to także policjanci nie mogliby w radiowozie korzystać ze swoich środków łączności - powiedział nam funkcjonariusz drogówki z Krakowa. A Biuro Prawne KGP sporządziło pod koniec kwietnia opinię, wedle której "komórkowego" przepisu nie można rozszerzać na CB, bo radyjka nie da się podciągnąć pod definicję telefonu.
Także Mariusz Wasiak, z którym rozmawialiśmy po ogłoszeniu wyniku analizy policyjnych prawników, łagodzi sens wcześniejszej wypowiedzi. - Nadal uważam, że nie ma różnicy między rozmową przez komórkę trzymaną przy uchu czy przez CB z mikrofonem w ręku, bo w obu przypadkach ta ręka jest zajęta. Ale nie chodzi o to, by polować na czarownice. Policjant powinien reagować i karać tylko w sytuacjach, gdy kierowanie przez szofera jedną ręką autentycznie zagraża bezpieczeństwu.
Według policjantów kontrowersje biorą się z tego, że "komórkowy" przepis jest nieprecyzyjny. Mówi bowiem o "telefonach", które wymagają trzymania "mikrofonu" w ręku. Natomiast radia CB, działające na podobnych co komórki zasadach, nie zostały wymienione z nazwy.
- Nie bardzo więc wiadomo, co ustawodawca miał na myśli - mówi policjant z Krakowa. - To nie było aż tak istotne parę lat temu, bo gdy wchodził w życie, radia CB nie były masowo rozpowszechnione. Ale teraz są i należałoby to doprecyzować.
CB ratuje życie
W jakim
kierunku mogą pójść zmiany? Pan Mieczysław, kierowca międzynarodowy
z Poznania z wieloletnim stażem, nie wyobraża sobie zakazu używania CB w czasie jazdy: - To przecież służy nie tylko do ostrzegania się przed policją i ITD, bo są gorsze rzeczy. Można zgubić się w obcym mieście i prosić o wskazanie drogi. Można wezwać pomoc przy awarii albo ostrzec innych kierowców przed pijakiem czy inną niebezpieczną przeszkodę. Nie wspominam o organizowaniu pomocy dla rannych w wypadkach, bo to przecież rozumie się samo przez się.
Mariusz Wasiak z Komendy Głównej Policji zarzeka się, że też nie jest za takim zakazem. - I nie chodzi o to, że denerwują nas te ostrzeżenia przed "misiami". Nie przeceniałbym ich, bo słyszałem, że policjanci, którzy też mają CB, sami nadają "dróżka czysta" i potem "suszą" łatwowiernych. Natomiast rozwiązaniem mogą być takie zestawy głośnomówiące czy słuchawkowe, jak te, które współpracują z komórkami. Skoro już w tylu autach są radia sterowane przyciskami przy kierownicy, nie ma przeszkód, aby przy kierownicy odpalać także mikrofon CB.
Więcej przepisów, mniej rozsądku
Szum i zamęt wokół karania za używanie CB dobrze pokazuje, do czego prowadzi mnożenie regulacji prawnych, mających w zamyśle twórców zwiększać bezpieczeństwo. Powiem wprost: autorów specjalnego zakazu zabraniającego rozmawiania przez trzymany w ręce telefon podczas kierowania uważam za szkodliwych. Równie dobrze mogą oni wkrótce zakazać kierowcom palenia, jedzenia kanapek albo picia napojów. Albo, co bardziej do nich podobne, mogą zabronić szoferom tylko picia gorącej kawy, tworząc tym samym "szarą strefę" dla picia równie gorącej herbaty. Po co mnożyć przepisy. Przecież wystarczyłoby tylko w przypadkach tego wymagających egzekwowanie artykułu 3. kodeksu drogowego. Przypomnijmy: mówi on, że "uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę."
artykuł ze strony http://truck.pl